Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura GASSHUKU 2013...

03.05.2013 | 20:45
Autor: Anna Kotek

...czyli obóz japonistyczny w „Leśnych Wrotach”.

Aby tradycji stało się za dość również w tym roku, od 15 do 20 kwietnia, studenci japonistyki z całej Polski, ich wykładowcy oraz zaproszeni Japończycy zebrali się aby razem poprzez taniec, śpiew i zabawę promować kulturę Japonii. Dużym zaskoczeniem i przyjemnością była wizyta studentów z Wiednia, Pragi i Hamburga, którzy od niedawna zainteresowani są wspólną integracją. Organizatorami obozu byli studenci japonistyki Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tam również miała miejsce ceremonia otwarcia i pierwsze warsztaty, jednak główna część obozu przebiegała w Centrum Wypoczynku i Rekreacji „Leśne Wrota”, położonym nad jeziorem Klebarskim, w odległości 10 km od Olszyna.

W poniedziałek, 15 kwietnia, około południa, z 40 minutowym opóźnieniem trzy autokary wyjechały z Torunia by w końcu dojechać do nikomu jak dotąd nieznanej Wojtkowizny, gdzie mieścił się docelowy ośrodek. Po przyjeździe wszyscy uczestnicy zostali rozlokowani w trzech budynkach. W głównym, najschludniej wyglądającym z zewnątrz, gdzie znajdowała się recepcja, nocowali wykładowcy. W dwóch kolejnych, trochę przypominających postkomunistyczne bloki mieszkalne, nocowali studenci. Pokoje były 2,3 i 4 osobowe. Wieczorem po kolacji odbył się apel, na którym organizatorzy poinformowali o programie obozu, a następnie zaprezentowała się Grupa Tańca Yosakoi Sakuramai Poland z Krakowa. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nich więcej, już jutro, na łamach Japonii-Online, będziecie mogli przeczytać wywiad z liderkami zespołu.

Program dnia na wtorek, środę i czwartek był bardzo podobny. Rano śniadanie, następnie wykłady i zajęcia z japońskiego, później krótka przerwa na obiad i ponownie zajęcia z japońskiego. Pod koniec dnia kolacja i apel z prezentacją kolejnych uczelni. Wykłady były bardzo różne i poruszały tematy między innymi z zakresu językoznawstwa, historii, polityki, literatury i kultury. Oprócz wykładowców, również studenci mieli szansę zaprezentować interesujące ich zagadnienia. Gościem specjalnym, o dumnie brzmiącym nazwisku, był Shota Kurosawa, który przeżył atak tsunami i niesamowicie emocjonalnie opowiedział o prawdopodobnie najtrudniejszych chwilach w jego życiu. To właśnie dzięki takim osobom, które potrafią odnaleźć w sobie odwagę i dostatecznie dużo siły, by mówić o tym co bolesne, możemy poznać prawdę a nie jedynie zniekształconą wizję, jaką kreują media wokół trzęsienia ziemi i towarzyszącemu mu tsunami z 2011 roku. Co więcej, możemy zrozumieć problemy i rozterki zwykłych ludzi w Japonii, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji jaką jest utrata dobytku i bliskich…

Zajęcia z japońskiego były odpowiednio dopasowane do umiejętności językowych i poziomu zaawansowania studentów. Dzięki sporej liczbie Japońskich nauczycieli, powstał 90 min kurs przyspieszonej nauki dialektów z różnych części Japonii - od Hokkaido po Okinawę. Każdy z nauczycieli, reprezentując swój dialekt, uczył podstawowych zwrotów charakterystycznych dla danego regionu. Oprócz tego studenci mieli okazję wziąć udział w warsztatach z kaligrafii, tradycyjnie przygotowanych przez panią Ikushime Maho oraz kitsuke, warsztatów z zakładania i wiązania kimona, przygotowanych przez studentki UAM i UJ. Jedna z nich, Kasia Podlipska opowiedziała o swoich wrażeniach i tajnikach tej trudnej sztuki.

Kimonem, yukatą oraz różnymi sposobami wiązań obi zainteresowałam się początkowo "z musu", podczas jednego ze spotkań Koła Naukowego, Japonica Creativa, które dotyczyło organizowanego w Poznaniu Dnia Japońskiego, zostałam wyznaczona na osobę odpowiedzialną za warsztaty kitsuke. Mój stan wiedzy na temat tego stroju i całej sztuki jego zakładania był niewielki - wiedziałam, że coś takiego jest i że wygląda na prawidłowo ubranej osobie bardzo ładnie . Zwróciłam się wtedy o pomoc do mojej nauczycielki pani Rządek, która zgodziła się pomóc mi i innym zainteresowanym osobom. Przeprowadziła z nami serię spotkań, podczas których uczyliśmy się zakładania i składania kimona oraz wiązania obi. Spotkania odbywały się raz w tygodniu przez 1,5 godziny w naszym wolnym czasie. Pani Rządek udostępniła nam również japońskojęzyczne materiały, abyśmy mogły się dokształcić w tej dziedzinie. Wtedy też kitsuke przestało być obowiązkiem, a stało się przyjemnością. Na gasshuku zostałam jedną z trzech osób, które poprowadziły warsztaty z kitsuke. Była to fantastyczna przygoda, wiele się wówczas nauczyłam, m.in. męskich wiązań. Muszę przyznać, że chłopaków ubiera się łatwiej niż dziewczęta, jest zdecydowanie mniej elementów, o których trzeba pamiętać. To co ważne to nie tylko sama wiedza jak założyć kimono, ważny jest spokój wewnętrzny i skupienie. Bez tego nawet najpiękniejsze kimono czy obi, mimo że założone i zawiązane poprawie traci swój urok.


Nie zabrakło również, ważnego w kulturze Japonii aspektu muzycznego. Oprócz organizowanego wieczorami karaoke, studenci mieli okazję posłuchać japońskiego rocka na żywo, dzięki polsko-japońskiemu zespołowi Spaisu Koonaa z Olszyna. Więcej informacji o zespole znajdziecie w dziale „kultura”, już w przyszłym tygodniu.

Piątek upłynął dość spokojnie, gdyż nie było żadnych zajęć i wykładów. Studenci sami zorganizowali dla siebie wycieczkę do Olsztyna, a wieczorem, już według planu odbył się grill i jazda konna, dla chętnych. Podczas całego pobytu, uczestnikom obozu czas umilały wolno biegające kucyki, które chętnie dały się głaskać a nawet pozowały do zdjęć. Pogoda również okazała się dość łaskawa, gdyż nie padało, a nawet było ciepło. Pobliski pomost nad jeziorem był idealnym miejscem na odpoczynek czy naukę.

Gasshuku to nie tylko obóz, to świetna okazja by sprawdzić i polepszyć swój japoński, wysłuchać interesujących wykładów, porozmawiać z nowymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach, a w kameralnych warunkach lepiej poznać tych, z którymi widzimy się na co dzień, na zajęciach. Aby nauczyć się języka japońskiego czy innego języka obcego, nie wystarczy tylko sucha gramatyka i książkowa wiedza. To przede wszystkim praktyka, której było wiele, tutaj na gasshuku, największym w Polsce a może nawet Europie obozie japonistycznym. Wspólne śpiewanie, zajęcia w grupach, wspólne grillowanie i taniec pozwoliły chociaż na chwilę oderwać się od trosk codziennego życia, zapomnieć o kłótniach i zwadach, by razem, tak po japońsku, stworzyć społeczność ludzi, którym przyświeca jeden cel i wspólna pasja, Japonia.

Na koniec relacje studentki Tamary Camery z Wiednia, która tak właśnie wspomina pobyt w Wojtkowiźnie:

Cała nasza piątka, która reprezentowała Uniwersytet Wiedeński, bardzo dobrze bawiła się na tegorocznym gasshuku. Dla niektórych był to pierwszy taki pobyt w Polsce. Mój powód dla, którego tu przyjechałam jest prosty. Bardzo chciałam wysłuchać wykładów i dowiedzieć się na jaki temat prowadzone są badania na wydziałach japonistyki. Nie byłam rozczarowana również prezentacjami poszczególnych uczelni, były ciekawe i zabawne. Poznałam świetnych ludzi i mimo, że pochodzę z innego kraju i na co dzień mówię innym językiem, tutaj poczułam się częścią pewnej społeczności, skupionej wokół Japonii, czyli tego co kocham. Kiedy zapytałam moich kolegów czy będą chcieli jeszcze wrócić do Polski na kolejne gasshuku, odpowiedź była oczywista, TAK!

A ja tam byłam, sake i zieloną herbatę z nimi piłam. To co widziałam, Wam opowiedziałam…

Serdecznie dziękuję Autorom zdjęć za ich udostępnienie. Zdjęcia wykonali: Kawaguchi Katsuya, Iwamoto Chiaki, Karolina Białecka i Łukasz Mańkowski.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

wydarzenia  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy