Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Polityka ZWYCIĘZCY I PRZEGRANI WYBORÓW LOKALNYCH

Kyodo

21.06.2015 | 14:41
Autor: Krystian Karolak

Za nami kwietniowe wybory władz lokalnych w Japonii. Jakie są ich rezultaty? Kto może poszczycić się najlepszym, a które z ugrupowań otrzymało najgorszy wynik?

Wybory do władz lokalnych już za nami i śmiało można je określić jako zwycięstwo przez nokaut Partii Liberalno-Demokratycznej nad Demokratyczną Partią Japonii. Ścieranie się największych ugrupowań wydaje się porównywalne do "walki pozycyjnej", toczonej między siłami posługującymi się jako amunicją wsparciem udzielanym bezpartyjnym kandydatom. Jednak w takiej sytuacji wygrana partii rządzącej przy biernej aprobacie społeczeństwa i braku realnej alternatywy staje się pewniejsza niż zgarnięcie szóstki w lotka. Tym razem rozegrano dwie tury. Pierwsza rozpoczęła się 12 kwietnia, obejmując wybory gubernatorskie, druga natomiast została zainicjowana dwa tygodnie później dla kandydatów na burmistrza i radnych w zgromadzeniach. Zaskoczeniem okazała się za to frekwencja. W stosunku do lat poprzednich można dostrzec znaczący spadek liczby osób, które oddały głos w stosunku do uprawnionych do głosowania, co widać w danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Komunikacji, na które powołuje się większość agencji prasowych i mediów japońskich. Przykładem niech będą wybory do zgromadzeń prefekturalnych (frekwencja niższa o ponad 3 punkty proc.) czy na stanowisko gubernatora (po raz pierwszy w historii zanotowano frekwencję poniżej 50 proc.). Odpowiednio blisko 43 proc. zdecydowało się zagłosować na swych przedstawicieli w jednym z 231 dystryktach tokijskich, ok. 49 proc. na stanowiska we władzach lokalnych w 281 miastach i 63 proc. w 284 miasteczkach czy wsiach. Jeśli zaś chodzi o wybory burmistrzowskie w miastach i wsiach, to tutaj należałoby wskazać podobną zależność z tą jedynie różnicą, że tu frekwencja wyniosła ponad 69 proc. (poprzednie wybory zgromadziły 61 proc. uprawnionych do oddania głosu).

Frekwencja w wyborach gubernatorskich i zgromadzeń prefekturalnych 1947-2015; źródło: The Japan Times.

Tak niska frekwencja może być tłumaczona różnie. Z jednej strony podobną tendencją do tej obserwowanej, także na poziomie wyborów parlamentarnych czy do Izby Radców, i brakiem utożsamiania się wyborców z konkretną partią polityczną, z drugiej natomiast może to być wynik zniechęcenia wywołanego działaniami ugrupowań na scenie politycznej, a w tych wyborach "walką pozycyjną", pozbawioną otwartej konfrontacji. Wpływ na to mógł mieć także brak w wielu przypadkach kontrkandydatów wyborczych. W wyborach na burmistrza w 27 miastach na 89 nie było żadnych kontrkandydatów, pozostawiając dla wielu oczywiste wskazanie na zwycięzcę. Podobna sytuacja zaistniała w blisko połowie ze 122 miasteczek czy wsi, gdzie zabrakło dla wyborców alternatywy. Drugim fenomenem okazał się na poziomie całego kraju wzrost liczby kobiet, które zdobyły mandat do zgromadzeń prefekturalnych i rad miast. W prefekturach pojawiło się 207 kobiet obejmujących stanowiska publiczne (najwięcej z Japońskiej Partii Komunistycznej - 58, Demokratycznej Partii Japonii - 45, Partii Liberalno-Demokratycznej - 37, zaś Kōmeitō - 15). Wśród pań świętujących swój sukces pojawiły się także dwie wymieniane wcześniej w naszych newsach, mowa tu o Rie Saito i Atsuko Yanetani, drugiej i trzeciej w historii japońskiej polityki kobiety, które uzyskały mandat na stanowisko publiczne.

Jak postrzega to partia rządząca? Dla niej jest to sukces, bowiem po raz pierwszy od 1991 roku Partia Liberalno-Demokratyczna zdołała uzyskać większość we władzach lokalnych i jest to także doskonały wynik, który wzmocni ją przed przyszłorocznymi wyborami do Izby Radców. To także dobry znak dla premiera Shinzō Abe, starającego się zabezpieczyć swoją politykę także na poziomie lokalnym oraz ubiegającego się o reelekcję na stanowisku przewodniczącego ugrupowania we wrześniowych wyborach. Demokratyczna Partia Japonii nie uległa jednak wizji podtrzymania wizerunku pokonanego. Sekretarz generalny DPJ Yukio Edano podkreślił nawet na konferencji prasowej po wyborach, że ugrupowanie zmaga się z próbą odzyskania zaufania wyborców, przy czym lekarstwem na to ma być, według polityka, intensywniejsze oddziaływanie na różnych obszarach. Wszystko w nadziei na stworzenie realnej siły i prawdziwej alternatywy dla obecnie rządzącej partii i jej przewodniczącego, któremu zarzuca się, że abenomika pogłębia jedynie przepaść między biednymi a bogatymi obywatelami Japonii oraz wspiera duże przedsiębiorstwa zorientowane na eksport, całkowicie pomijając małe i średnie. W następnym roku odbędą się też wybory do Izby Radców, z bardzo duży prawdopodobieństwem z udziałem głosujących w wieku powyżej 18. roku życia, a to za sprawą ustawy obniżającej cenzus wiekowy. Jakie będzie to miało przełożenie na wyniki wyborów i czy zmniejszy się liczba wyborców dotychczas apatycznie podchodzących do spraw polityki? Wreszcie, czy skorzysta na tym Partia Liberalno-Demokratyczna, zyskując głosy młodych? Wyniki wraz z analizą pojawią się po tym wydarzeniu.

ŹRÓDŁA

The Japan Times
The Japan Times
The Japan Times
Asahi Shimbun
Asahi Shimbun

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Abe   prawo   wydarzenia   wybory  

NASZE ARTYKUŁY

Serce Kiusiu – Fukuoka

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy