Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura NAJTRUDNIEJSZE JEST UŚWIADOMIENIE SOBIE JAPOŃSKIEJ ODMIENNOŚCI CZ.II

Miejska Lornetka

23.05.2013 | 20:11
Autor: Anna Bielak

O emocjach związanych z wizytą Pary Cesarskiej w Krakowie i współpracą z Japończykami opowiedziała nam Pani Bogna Dziechciaruk-Maj - Dyrektor Muzeum Manggha.

Pierwszą część wywiadu z Panią Bogną Dziechciauk-Maj opublikowaliśmy wczoraj. Pani Dyrektor Muzeum Sztuki i Techniki Manggha opowiedziała nam między innymi o początkach Muzeum i wyzwaniach, z którymi jego Zespół musiał się zmierzyć. Zapraszamy do jego przeczytania tutaj.

Który z wyjątkowych gości z Japonii, którzy przez wszystkie lata odwiedzili Muzeum Manggha, zrobił na Pani największe wrażenie?

Jest to trudne pytanie, ponieważ byli oni bardzo różni. Bardzo trudno jest porównywać artystę, który zajmuje się sztuką współczesną i tradycyjną oraz wrażenie, jakie tacy dwaj Japończycy robią na nas. Jedną z takich osób był na przykład Daisōshō, mistrz szkoły ceremonii parzenia herbaty - Urasenke. Z pewnością wszyscy, którzy się z nim zetknęli byli pod głębokim wrażeniem jego osobowości, jego duchowości. Szczególnie, gdy poznaje się jego historię życia, jego misję, to co robi teraz. Trudno o tym nie pamiętać. To jest zresztą znów taka ogólna uwaga i ogromna wartość naszej pracy: poznajemy ludzi bardzo różnych, bardzo ciekawych i to szalenie dużo nam daje. To jest taki bonus, którego nie zakłada się w pracy, a który się dostaje. Jest to wielka radość dla nas wszystkich. To nas rozwija i wzbogaca. My pracujemy z ludźmi i nie boję się tego powiedzieć - czasem to nie jest łatwe. Wiadomo, że tego też trzeba się nauczyć. Do tego trzeba mieć predyspozycje. A wracając do tych japońskich postaci, to właśnie wymieniłabym na pewno Daisōshō oraz wybitnego aktora teatru nō, Akira Matsui, który jest innego typu człowiekiem. Od wielu lat propaguje teatr nō na świecie, także w Polsce. Jak na Japończyka zajmującego się tak hermetyczną dziedziną japońskiej sztuki, jest to niezwykle otwarty człowiek, który zrozumiał, że jeżeli Europejczycy, ludzie Zachodu, mają jakkolwiek zrozumieć teatr nō, jakkolwiek z tego skorzystać, to trzeba ich do tego dopuścić. Trzeba im to pokazać, wciągnąć ich w to, pozwolić im spróbować. To jest wielka odwaga. To znów osobowość człowieka, który nie tylko uczy i jest wybitnym mistrzem swojej sztuki, ale właśnie przekazuje coś innym na takim „ludzkim” poziomie. Takich osób można wymienić naprawdę wiele i to jest moim zdaniem dla nas wielkie szczęście. Za to również lubimy naszą pracę.

Daisōshō podczas parzenia herbaty; źródło: United Nations

11 lipca 2002 roku Muzeum (a wtedy jeszcze Centrum) Manggha odwiedził niecodzienny gość, Cesarz Japonii Akihito. Czy może nam Pani opowiedzieć, jak Państwo przygotowywali się do tej wizyty? Z pewnością nie było to łatwe.

Przygotowania były naprawdę bardzo trudne, męczące i bardzo długie. O ile dobrze pamiętam, trwały one rok. Były to wizyty przedstawicieli ambasady, rządu japońskiego, służb specjalnych. Otrzymywaliśmy stopniowo specjalne instrukcje: jak się mamy zachowywać, jak się ubrać. Zastosowany tu był bardzo szczegółowy protokół dyplomatyczny. Cały program wizyty zmieniał się w czasie przygotowań. Nie ukrywam, było to dla nas wyzwanie, jednak sama wizyta, która trwała raptem godzinę, okazała się już czystą przyjemnością. Przyjemnością kontaktu dla nas z uroczymi, mądrymi ludźmi. Zgodnie z protokołem, który ćwiczyliśmy wcześniej, że nie wolno nam absolutnie witać się z Cesarzem. To cesarz witał się jednak z nami, nie było więc wyjścia. Ja miałam taką rolę hm... tak zdecydowano, że wychodzę przed budynek Muzeum witam Parę Cesarską i wprowadzam głównym wejściem do holu. W połowie schodów Cesarz się zatrzymał i podał mi rękę. Dla mnie to było absolutnym zaskoczeniem bo tak jak wspomniałam mieliśmy zakodowane, że nie ma mowy o jakimkolwiek kontakcie bezpośrednim. Jednak to Cesarz się ze mną uprzejmie przywitał, a potem z wieloma spośród gości, którzy czekali na Niego w holu. Oboje z Cesarzową mówili po angielsku, nie było żadnego problemu. Byli bardzo mili, sympatyczni. No oczywiście nie muszę mówić, że było to niezwykle wzruszające. Ze szczególnym wzruszeniem reagowali na to Japończycy, którzy w tym uczestniczyli, chociażby prof. Etsuko Yamaguchi (mistrzyni ceremonii parzenia herbaty), która wtedy była w Krakowie, przeżyła to ogromnie. Można sobie wyobrazić, że osoba jej pokolenia traktuje Cesarza w sposób wyjątkowy i rzeczywiście miała okazję do spotkania, które było dla niej niemożliwe w Japonii. Zresztą wszyscy oceniają tą wizytę w podobny sposób, jako niezwykłe, niepowtarzalne przeżycie. Przypominają nam o tym: pamiątkowa tablica w holu głównym Muzeum oraz tradycja spotkań w Muzeum - zawsze w kolejną rocznicę wizyty.

Cesarz Akihito wraz z Małżonką; żródło: Zimbio

Po tsunami w 2011 roku Muzeum Manggha zaangażowało się w wiele inicjatyw, mających na celu pomoc Japonii. Która z nich najbardziej zapadła Pani w pamięć?

Myślę, że ten moment, kiedy kilka dni po tej tragedii odwiedził nas pierwszy zespół Shinnai Buyō pod kierunkiem Wakasanojō Tsurugi. Po pierwsze byliśmy zdziwieni, że artyści japońscy zdecydowali się w tej naprawdę trudnej sytuacji przylecieć do Krakowa i nie odwołali występu. Zdecydowaliśmy wtedy, że to oni jako pierwsi zawiozą do Japonii wpływy z biletów i spontanicznie zebrane pieniądze. To był chyba najbardziej wzruszający moment, ponieważ oni płakali i myśmy płakali. Ja płaczę teraz. Warto też wspomnieć, spontaniczne przez nas zainicjowaną, zbiórkę pieniędzy, całą symboliczną akcję żuraw, podczas której różne osoby, szkoły, organizacje, instytucje wykonywały papierowe żurawie. Nasze żurawie tym razem poleciały z Polski do Japonii, bo na ogół to Japończycy przywożą żurawie do nas. Pomoc finansowa była od początku skierowana do miasta Kesennuma, z którym współpracujemy od lat, a które, jak usłyszeliśmy, bardzo ucierpiało w czasie tsunami i trzęsienia ziemi. Decyzja, żeby się skupić na jednej miejscowości, jednej społeczności, której staramy się pomóc, była bardzo trafną. Oczywiście była to pomoc symboliczna. Taka instytucja, jak nasza nie może zaoferować znaczących pieniędzy, ale chcieliśmy zrobić to, co możemy. Organizowaliśmy więc zarówno pomoc konkretną, jak i pomoc symboliczną. Równocześnie to przez nas przechodziły inne dary jak np. bardzo cenna edycja kompletu nut Chopina, Przekazana przez wydawnictwo muzyczne PWM dla którejś ze szkół muzycznych w Kesennumie. Dość szybko okazało się, że łatwiej jest, jeśli takie inicjatywy przechodzą przez nas, niż gdyby te instytucje starały się same dotrzeć do celu. To było naprawdę bardzo trudne zwłaszcza na początku. Trzeba bowiem przypomnieć, że kontakt z tymi poszkodowanymi miejscowościami praktycznie nie istniał. Chcieliśmy jednak coś zrobić. Prawda, to był raczej gest serca, niż jakieś znaczące sumy, ale nie wyobrażaliśmy sobie po prostu siedzieć bezczynnie. W nasze akcje włączyli się również Japończycy, którzy mieszkają w Polsce, także Krakowie, bo czuli taką potrzebę. Chcieli zrobić coś dla swojego kraju. Tak to właśnie wyglądało.

Członkowie zespołu Shinnai Buyō; żródło: TVP

O inicjatywach i wydarzeniach, które przewinęły się przez gmach Muzeum Manggha oraz o Państwa najbliższych planach można by rozmawiać godzinami. Na zakończenie chciałabym jednak zapytać, co w chwili obecnej pozostaje w sferze marzeń względem Muzeum i jego wyzwań na przyszłość?

Sporo jest takich rzeczy, które z różnych względów są jeszcze przed nami. Wciąż odkrywamy takie obszary sztuki czy kultury japońskiej, które pojawiają się u nas po raz pierwszy. To jest jedno pole do działania. Drugie to problem bardziej nasz wewnętrzny, czyli sytuacja kolekcji sztuki japońskiej, zebranej przez Jasieńskiego. Obecnie jest ona częścią kolekcji sztuki Dalekiego Wschodu Muzeum Narodowego w Krakowie, która jest depozytem Muzeum Manggha. Zabiegamy o to, i to nie jest żadną tajemnicą, żeby tę kolekcję przejąć, żebyśmy mogli, korzystając z niej, sami organizować wystawy zewnętrzne, a nie tylko w Muzeum Manggha. W kwestii wystaw na pewno bardzo bym chciała, żeby było więcej dobrej sztuki współczesnej, a ją trudno pozyskać. Poza tym mam takie poczucie, może bardziej z obowiązku niż potrzeby, że wciąż nie istnieje u nas, w każdym razie w dostatecznym stopniu, ciekawie pokazana technologia. Technika jest w nazwie naszego Muzeum, jednak organizowanie tych wydarzeń, nie tylko wystaw, związanych z techniką i technologią, jest bardzo trudne. Oczywiście przez te lata udało nam się urządzić kilka spektakularnych i mam nadzieję ciekawych wystaw, ale mam także poczucie dużej nierównowagi w proporcjach pomiędzy szeroko rozumianą sztuką a techniką, tradycją a współczesnością. Współczesność to przecież także technika i technologia. Te wszystkie braki są jednak optymistyczne. Napawają nas optymizmem, ponieważ są to kwestie ciągle otwarte i wciąż jest wiele przed nami. Nasz program jest szeroki. Pewne wątki powracają, rozwijają się, są pogłębiane, a co za tym idzie, mamy stałych współpracowników, artystów, którzy do nas wracają. Tworzy się rodzaj tradycji, jeśli można mówić o tradycji w tak młodej instytucji, a jednocześnie pojawiają się wciąż nowe propozycje. To też daje mi nadzieję, że nasza publiczność, która stawia bardzo wysokie oczekiwania, nie nudzi się, a poszczególne tematy, nawet jeśli są one powtarzane, to wyglądają trochę inaczej. Nasza publiczność jest bardzo wymagająca, bo to jest publiczność, która się uczy razem z nami. Często jest znakomicie zorientowana w japońskiej kulturze. Dostajemy pytania: kiedy będzie kolejny spektakl teatralny, kiedy będzie jakaś wystawa, koncert taki a nie inny i to są pytania trudne, na które nie zawsze możemy odpowiedzieć konkretnie, ale to wyznacza nam jakiś kierunek. Poziomu nie wolno nam obniżyć, poziom trzeba trzymać i mam nadzieję, że nam się to, póki co, udaje.

Podczas jednej z wystaw w Muzeum Manggha; źródło: archibaza.pk.edu.pl

Dziękuję Pani serdecznie za rozmowę!

Dziękuję bardzo.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

Polska-Japonia   sztuka  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PATRONUJEMY

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy